Przygody z Modulo Potęgą cz. 1. Dzień i noc latem i zimą, czyli kiedy dwie przyjaciółki spotykają prawdziwego wirtualnego czarodzieja 

Pewnego zimowego dnia Pola i Lidka wyszły się pobawić przed dom w poszukiwaniu śniegu. Śniegu jakoś tej zimy nie było, za to noce – o hoho! noce były tak długie, że jedno, na co nie mogły narzekać, to ciemności. 

– Pamiętajcie wrócić za pół godziny, bo zaraz się ściemni! – wołała za nimi mama Poli. 

Dziewczynki szły noga za nogą w stronę placu zabaw. 

– A w sumie, to co to jest pół godziny? – zagadnęła Pola. – Niby wszyscy mówią co chwila „jeszcze pół godziny” albo „za pól godziny”, a co to znaczy? 

– To jest to samo, co 30 minut – stwierdziła, pociągając nosem, Lidka. 

– 30 minut? – nie mogła uwierzyć koleżanka. – To po co mówią „pół godziny”? 

– Bo to jest połowa godziny. Godzina ma 60 minut, czyli wiesz, czas który upływa na przykład między siodmą a ósmą. Godzinę dorośli dzielą na 60 krótkich odstępów czasu, czyli minut. 

– Aha, a połowa godziny to połowa tych 60 minut, tak? – zaczęła się zastanawiać Pola. 

– Dokładnie! I słowo „połowa” znaczy to samo, co „pół”, więc oni nie mówią „połowa godziny”, tylko „pół godziny”. Połowa z 60 minut, czyli 30. 

– A to czemu jak dawno temu pytałam tatę, kiedy mama wróci, to najpierw mówił „za pół godziny”, a jak nie rozumiałam, to wtedy mówił, że to tyle, ile trwa jeden odcinek iCarly?

– Oj, Pola, Pola – zaśmiała się Lidka – bo byłaś wtedy mała! Małym dzieciom strasznie trudno wytłumaczyć, co to jest minuta, godzina czy nawet sekunda. Dopiero jak poznasz zegar, można się tym zajmować! 

– To fakt! – Pola uśmiechnęła się do własnych wspomnień. Ale zaraz musiała przestać bujać w obłokach, wpadł bowiem na nią niewyraźny kształt, przebiegający przez ulicę, po czym oboje – i Pola, i kształt – przewrócili się w wielkie błocko, w które zimą zamienił się przyuliczny trawnik. 

– Auaaaaa!!! – wydarła się najgłośniej, jak potrafiła. – Co robisz!!! 

Niewyraźny kształt zaczął się ślamazarnie gramolić i wstawać. Równocześnie usiłował się otrzepać z mokrego błota, więc sami widzicie, że wstawanie mu za bardzo nie szło. 

– Przepraszam – wystękał chłopięcy głos. – Że na was wpadłem. Spieszę się do domu. Mama mnie chyba zabije. 

– A za co? I jak? – Lidka zawsze miała tendencję do brania przenośni zbyt dosłownie. 

– Miałem wrócić do domu, zanim się ściemni. Ale tak fajnie się z chłopakami grało w piłkę, że dopiero jak włączyli światła na boisku, to się zorientowałem. Co to będzie, ja tego nie przeżyję…

– Spokojnie, nie martw się – Poli z kolei włączył się program pocieszania – rodzice zawsze mówią, że nas zabiją, ale potem rezygnują. Nie zauważyłeś? Przecież ciągla żyjesz. W ogóle to jak masz na imię?

– Niuniek jestem. A wy?

– Ja jestem Pola, a to Lidka. My też mamy wrócić przed zmierzchem, ale my dopiero idziemy na boisko! 

– To zawracajcie. Już jest szaro, a ciemności zimą robią się bardzo szybko. Ja to się w ogóle boję ciemności. Idziecie ze mną?

Dwie przyjaciółki spojrzały po sobie i kiwnęły głową. Zawsze to raźniej wracać w towarzystwie, niż samemu, zwłaszcza w nocy. 

– Ja się w ogóle zastanawiam, czemu zimą tak wcześnie robi się noc. I dlaczego dzień jest taki krótki. – zamyśliła się Lidka, gdy już zrobii w tył zwrot, a Niuniek z Polą zaczęli się po drodze czyścić z błota. 

– Nie wiem. Trzeba by zapytać Modulo – rzucił Niuniek mimochodem, wpatrując się w czarną plamę na białej bluzie, której nijak nie uda mu się ukryć przy wejściu do domu. 

– Modulo? – Pola aż zaświergotała ze zdziwienia. – A co to Modulo? 

– Nie co, tylko kto. Czarodziej z aplikacji w komórce. Tata mi kiedyś zainstalował. Mój tata jest programistą i sam napisał aplikację z czarodziejem! – z dumą oznajmił chłopiec. 

– Nie gadaj! – Lidka aż stanęła w pół kroku. Masz aplikację z czarodziejem?

– No pewnie! Patrzcie!

Niuniek wyciągnął z kieszeni komórkę i nacisnął ikonkę. Na ekranie wszystko zgasło, po czym pojawiła się rozczochrana, brodata twarz starszego pana w okularach. 

– Witaj Niuniek! Siemano! – postać z komórki przywitała się zupełnie nie jak na starszego pana przystało. 

– Dzień dobry, panie Modulo! – odpowiedział Niuniek. Może chce pan poznać moje nowe koleżanki? 

– A koniecznie, koniecznie – siemacie dziewczyny! 

– Dzień dobry Panu! – przywitała się, będąca pod niezaprzeczalnym wrażeniem, Lidka. 

– A co to jest Modulo? – zupełnie niegrzecznie, bez przedstawiania się, tak prosto z mostu dopytała się Pola. 

Czarodziej zupełnie się tym nie przejął. 

– To ja! Nazywam się Modulo Potęga, do usług, czarodziej dziewiątej kategorii. Jestem czarodziejem matematyki. Rozwiązuję zadania, a jak nie da się ich rozwiązać, to też je rozwiązuję, a przy tym często rymuję! Choć nawet tego nie czuję!

– Panie Modulo… 

– Tak, Niuniek? – czarodziej przerwał wywód i z troską wpatrywał się w chłopca. 

– A czy powiedziałby nam pan, jak to jest z tym dniem i nocą zimą i latem? Czemu raz dzień jest długi, a potem krótki? I noc też? 

– Oj, moi drodzy, to bardzo proste – uśmiechnął się czarodziej. To wszystko wynika z tego, że Ziemia, nasza planeta, krąży wokół słońca nieco nachylona! Ale o tym dowiecie się na geografii. 

W każdym razie jest tak, że jedna doba, czyli dzień plus noc, zawsze trwają razem 24 godziny. I zimą, i latem. Latem tylko słońce wstaje wcześnie, a zachodzi późno – więc noc jest krótka. A zimą na odwrót, słońce wstaje późno, natomiast zachodzi wcześnie – dzień jest więc krótki, a noc musi dopełnić czas do 24 godzin, więc trwa dłużej niż latem! Tadam! Patrzcie! I na ekranie pojawił się taki oto obrazek. 

2

– Ale jak to? – Lidka zaczęła wnikać. Czyli jak latem słońce wstaje o 4 rano…

– to zachodzi koło 22 wieczorem! – dokończył czarodziej. I noc jest krótka, bo od czwartej rano do 22 trwał dzień, czyli upływa 18 godzin. A żeby doba miała 24 godziny, noc musi trwać ile? 

– Sześć godzin? – ze zdumieniem uznała Pola. 

– Dokładnie! – ucieszył się Modulo. – Sześć godzin, bo tyle brakuje od osiemnastu do dwudziestu czterech. Zaraz zresztą pokażę wam lepiej. Plansza na ekranie smartfona zmieniła się .1

 

 

– A, to już rozumiem! – ucieszył się Niuniek. 

– Na pewno? – Modulo aż nie dowierzał. Sprawdźmy więc! Załóżmy, że pewnego pięknego letniego dnia słońce wstaje o 5:50, a zachodzi o 21:40. To ile będzie trwał dzień, a ile noc?

Dzieci zbliżyły się do siebie i zaczęły liczyć na palcach, głośno się przy tym kłócąc. 

– Zaraz, zaraz, spokojnie! – Modulo poatrzył, zatroskany. Popatrzcie tutaj. 

I wyświetlił kolejną planszę. 

3

Na niej zaczął rysować. 

– Zobaczcie, jeśli słońce wstało o 5:50, to zaczął się dzień. Która pełna godzina teraz nastąpi?

– Szósta! – krzyknęła Pola. 

– Dobrze! A ile czasu musi do niej upłynąć?

– 10 minut! 

4

– Tak jest! Zapamiętajmy to – ucieszył się czarodziej. Potem liczymy czas do ostatniej pełnej godziny, w której jeszcze mamy dzień. Czyli będzie to?

– Dwudziesta pierwsza – krzyknęła Pola, zanim inni zdążyli się odezwać. Pola zawsze chciała być pierwsza. 

– I ile godzin mija od szóstej do dwudziestej pierwszej? Policzcie na wykresie. 

– Piętnaście? – Lidka sama nie wierzyła w to, co wyliczyła. 

– Taaak! Mieliśmy już 10 minut, teraz 15 godzin, ale dzień się jeszcze nie skończył! Ile czasu minie od 21 do zachodu słońca? 

– Czterdzieści minut – tym razem Niuniek był pierwszy. 

– Dokładnie. Mamy więc w pamięci 10 minut, 15 godzin i 40 minut. Ile to jest razem? 

– 15 godzin i 50 minut! – chórem odrzekli wszyscy. 

 

– Tak, dzień trwał 15 godzin i 50 minut! Modulo był ucieszony. To ile musiała trwać noc, żeby razem z dniem dała 24 godziny?

– Dziewięć godzin i 10 minut! – krzyknęła Pola. 

– Zastanów się jeszcze – Modulo spuścił odrobinę okulary, żeby lepiej widzieć Polę. Piętnaście godzin dnia i dziewięć godzin nocy już dałyby razem 24 godziny, a przecież jeszcze zostało ci 50 minut z dnia. 

– To osiem! Osiem godzin i 10 minut – triumfalnie obwieściła Lidka. 

– Dokładnie! – Modulo nie posiadał się z radości. A teraz zmykajcie w te pędy do domów! Z moich obliczeń wynika, że noc zaczyna się za dwanaście minut, i jeśli teraz szybko pobiegniecie, na pewno zdążycie! 

– Dziękujemy ci czarodzieju! – wrzasnął Niuniek, ucieszony perspektywą, że ma szanse przeżyć powrót do domu, o czasie choć ubłocony. Mama nic nie wspominała, że ma wrócić czysty, więc liczył, że uda mu się ją przekonać swoją erudycją. 

– Dziewczyny, lecimy! 

– Paaa! – zdążył odkrzyknąć czarodziej. W domu czeka na was kolejne zadanie! 

Biegiem, ale zdążyli. Niuniek zdążył jeszcze wysłać dziewczynom mmsa z treścią zadania, które przygotował dla nich Modulo, zanim mama wpadła w szał, widząc nowiutką bluzę Calvina Kleina całą w błocie i dała szlaban na komórkę na 3 dni. 

Sprawdź, czy umiesz rozwiązać zadanie czarodzieja Modulo!

5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s