Matematyka bez ćwiczeń? Da się, naprawdę!

Tak, bez problemu da się nauczyć matematyki bez żadnego wysiłku. Bez robienia zadań, bez wytłumaczenia, tak żeby dziecko pisało sprawdziany i przeszło do następnej klasy. Nie musisz siedzieć z nim nad lekcjami, przy tej metodzie wystarczy powtórzyć materiał z całego miesiąca tuż przed sprawdzianem. Metoda ta została wypróbowana przez tysiące uczniów na całym świecie, w Polsce też jest popularna. 

Wydaje się to niemożliwe? Zbyt piękne, by było prawdziwe? Dlaczego więc tylu uczniów ją stosuje na co dzień? Dlaczego uważają, że matematyki nauczą się  „przez osmozę”? 

Bo nikt im nie wytłumaczył, że tak się nie da. Bo może w klasie mają jednego, dwóch geniuszy, którym wystarcza to, co Pani powie na lekcji w szkole. I też by tak chcieli. Ale niestety! Tak się nie da.  

Matematyka wymaga ćwiczeń. Regularnych. Codziennych. Nie muszą być wyczerpujące i męczące, to akurat zbędne, przynajmniej na początku nauki. Ale za to codzienne – najpierw po kilkanaście minut, potem po pół godziny, wreszcie w liceum trzeba by poświęcać ze dwie godziny dziennie, żeby w miarę przyzwoicie opanować materiał. Na bardziej zaawansowanych etapach, już w klasach 7 i 8, nie wystarczy rozumieć zagadnienie, trzeba ćwiczyć, aby utrwalić umiejętności rozwiązywania zadań i aby umieć spojrzeć na dany temat pod różnymi kątami. A to właśnie umożliwiają różnorodne zadania. Tak tak, świetne są te w zeszytach ćwiczeń (i w podręcznikach też!).

„Moje dziecko nie umie matematyki” – często słyszymy. Patrzymy w zeszyt ćwiczeń – nietknięty ołówkiem, długopisem ani nawet kredką. W zeszycie tylko to, co na lekcji, prace domowe nieodrobione. To skąd ma umieć matematykę? Przez osmozę? Z faktu przebywania z Panią od matematyki w jednej klasie przez 45 min?

Czy myślisz, że grać na instrumencie nauczysz się, przebywając z muzykami i podpatrując, jak grają, bez żmudnego treningu i regularnego grania – najpierw gam i pasaży, potem prostych utworów, żeby móc przejść do sonat, nokturnów czy koncertów? A grać w koszykówkę, nauczysz się, oglądając ligę NBA?

Dokładnie tak samo jest z matematyką. Matematyka wymaga treningu. Oczywiście trening bez zrozumienia zagadnienia jest mało sensowny, więc jak uczeń nie odrabia pracy domowej, bo nie wie, o co w niej chodzi, nie ma sensu go zmuszać. Trzeba mu najpierw wytłumaczyć, sprawdzić, czy rozumie, a potem ćwiczyć, żeby utrwalić to rozumienie i zapewnić różne perspektywy (prostym przykładem różnych perspektyw jest tabliczka mnożenia: najpierw przerabia się mnożenie, ale potem trzeba poćwiczyć dzielenie!). 

Wracając do początku. Tak, spora część uczniów uważa, że matematyki da się nauczyć bez ćwiczeń (albo że ich nie potrzebują, bo po co komu ćwiczenia z matematyki do gry w Fortnite’a albo obsługi TikToka). Szybko się konfrontują z rzeczywistością, bo jest to najzwyczajniej nieprawda. Tylko zamiast wdrożyć regularne ćwiczenia, zsuwają się powoli w otchłań zwaną „nie umiem matematyki, nie rozumiem, nigdy się jej nie nauczę”. 

Jeśli chcesz, by Twoje dziecko umiało matematykę, nie walcz jak lew o brak prac domowych z tego przedmiotu. To działanie prowadzące donikąd. Znacznie lepszym pomysłem są codzienne prace domowe, ale w rozsądnej ilości. Trudno powiedzieć, czym jest rozsądna ilość, dla każdego dziecka powinno się to dobierać indywidualnie. Dla dziecka bez zaległości i bez trudności w uczeniu się może wystarczyć praca domowa na 30 min dziennie. Jeśli trzeba nadrabiać zaległości, być może trzeba będzie ten czas wydłużyć – to już zależy od tego, jak szybko ma pojawić się efekt, jak duże są zaległości i jak „chętny” jest umysł dziecka do przyjęcia matematyki. I na to czas jest tylko w szkole podstawowej. 

W liceum natomiast ilość materiału do opanowania przekracza możliwości wytłumaczenia go przez nauczyciela w trakcie regularnych lekcji. Rodzice muszą „obstawić dziecko korkami”. Jeśli nie chcesz się frustrować, że korki nic nie dają, ćwicz z dzieckiem matematykę codziennie już od pierwszych klas szkoły podstawowej. Wystarczy jedna strona z zeszytu ćwiczeń, za to od samego początku. Regularność treningu jest podstawą sukcesów – tak jest w sporcie, w muzyce, i w matematyce również. 

Nie da się inaczej. Po prostu się nie da. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s